HISZPANIA/WYSPY KANARYJSKIE: To nie jest dobra wiadomość dla inwestorów, także wielu Polaków, którzy nabywają nieruchomości w celach inwestycyjnych na Kanarach. Pojawiła się propozycja zakazu sprzedaży nieruchomości cudzoziemcom, a także ograniczenia wakacyjnego wynajmu przez właścicieli. Tymczasem Hiszpanie coraz rzadziej rezerwują noclegi we własnym kraju, bo dla nich jest to „najdroższe lato w historii”.
Hiszpania w 2025 r. przeżywa kolejny boom turystyczny. Według danych eSky.pl ten kraj jest najczęściej wybieranym kierunkiem wakacyjnym przez polskich turystów. Aż 24 proc. wszystkich rezerwacji w pakiecie „lot+hotel” na lato 2025 dotyczy właśnie tego kraju. To oznacza, że Hiszpania uplasowała się na pozycji lidera i wyprzedziła Włochy, które wcześniej były na pierwszym miejscu.
Hiszpańska gazeta „ABC” przypomina, że w czasie pandemii COVID-19 to właśnie turystyka krajowa stanowiła fundament dla tego głównego sektora hiszpańskiej gospodarki. Wówczas odnotowano rekordową liczbę 19,5 mln rezerwacji hotelowych dokonanych przez hiszpańskich turystów. Jednak z czasem, po zniesieniu ograniczeń związanych z koronawirusem to obcokrajowcy ponownie zaczęli odgrywać dominującą rolę w tym sektorze, a 2024 rok okazał się rekordowy. Hiszpanię odwiedziło łącznie aż 94 mln turystów.
Jak pisze gazeta głównym powodem spadku liczby krajowych rezerwacji są coraz wyższe ceny noclegów, które dla zagranicznych gości z bogatszych krajów np. Niemiec, Wielkiej Brytanii Holandii czy Skandynawii, nie stanowią tak dużego problemu finansowego. Według danych opublikowanych przez dziennik „ABC”, przeciętny koszt noclegu w tym kraju w hotelu w bieżącym sezonie letnim wynosi ponad 66 euro za osobę, co oznacza wzrost o 3,5 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Rzeczniczka biura podróży Destinia w rozmowie z gazetą ABC określiła obecny sezon w Hiszpanii jako „najdroższe lato w historii”. Dziennik pisze, że czasem wakacje na Karaibach czy w Turcji, uwzględniając przelot, zakwaterowanie i wyżywienie, mogą kosztować podobnie jak pobyt na hiszpańskich Balearach czy Kanarach, które są oddalone od kontynentalnej Hiszpanii o 1500 km.
Jednak nie ma co ukrywać, że to dla większości Hiszpanów, a zwłaszcza jednego z najbiedniejszych regionów w tym kraju – mieszkańców Wysp Kanaryjskich cena jest zbyt wysoka, dlatego często nie stać ich na pobyt w hotelach. W większości wybierają oni noclegi w tańszych, prywatnych apartamentach, gdzie za dobę trzeba zapłacić od ok. 70 – 80 euro za cały apartament na osiedlu z basenem w popularnych kurortach turystycznych na Wyspach Kanaryjskich.
Niebawem jednak wiele takich atrakcyjnych cenowo ofert może zniknąć z rynku. Już teraz kilkadziesiąt tysięcy z nich usunęły znane platformy rezerwacyjne Booking i Airbnb. W ostatnim czasie na Teneryfie zrównała się liczba prywatnych miejsc na wynajem z ilością pokoi oferowanych turystom w hotelach. Niedawno pojawiły się propozycje lokalnych polityków, aby jeszcze bardziej drastycznie ograniczyć prawo do wynajmu wakacyjnego.
Wniosek, złożony przez posła partii PSOE Manuela Hernándeza Cerezo, podkreśla gwałtowny wzrost liczby takich przejęć od 2008 r., trend, który opisuje jako rozwijający się „cicho, ale w zawrotnym tempie”. Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat fundusze inwestycyjne nabyły ponad 100 hoteli na całym archipelagu, posiadających około 40 tys. łóżek.
Pomimo jednego z głównych postulatów protestujących Wyspy Kanaryjskie na razie nie są w stanie wprowadzić ograniczeń w sprzedaży mieszkań obcokrajowcom. Minister finansów rządu autonomicznego, Matilde Asián odpowiadając na pytanie socjalistycznej posłanki Lucíi Fuentes przypomniała, że Unia Europejska nie przewiduje bezwzględnych ograniczeń bez odpowiedniego uzasadnienia. W UE wszelkie środki mające na celu ograniczenie zakupu nieruchomości lub swobodnego przepływu kapitału muszą opierać się na zasadach niedyskryminacji i proporcjonalności.
Rządząca w Hiszpanii socjalistyczna partia PSOE zgłosiła niedawno 25 poprawek do nowego prawa dotyczącego wynajmu turystycznego na Kanarach. Mają one na celu ograniczenie spekulacji, wzrostu cen mieszkań na wynajem długoterminowy i zmniejszenie presji na lokalny rynek nieruchomości. Najważniejszą propozycją jest ograniczenie prawa jednego właściciela do wynajmu wakacyjnego maksymalnie trzech nieruchomości, aby zapobiec koncentracji na dużą skalę i pomóc chronić tradycyjny rynek wynajmu dla mieszkańców na dłuższy czas, gdyż w ostatnim czasie ceny czynszu wzrosły do ok. 700-1000 euro miesięcznie, przy średnich zarobkach 1200 – 1500 euro na rękę.
Rzecznik PSOE Sebastián Franquis powiedział, że te ograniczenia doprowadzą do bardziej zróżnicowanej i wyższej jakości oferty turystycznej.
Socjaliści krytykują też brak odpowiedniego nadzoru, ostrzegając, że „nieodpowiedzialne” jest pozostawienie samorządów samym sobie w kwestii monitorowania ponad 70 tys. domów wakacyjnych na Kanarach. Proponują porozumienia z rządem Wysp Kanaryjskich w celu dzielenia się zasobami i obowiązkami. Franquis oskarżył władze regionalne o zbyt powolne działanie, zauważając, że od czasu przedstawienia projektu ustawy liczba zarejestrowanych nieruchomości wynajmowanych na wakacje wzrosła o 53% – z 46 tys. do ponad 70 tys., co pogłębiło niedobór mieszkań dla mieszkańców archipelagu.
Według najnowszych danych Europejskiego Urzędu Statystycznego (Eurostat) Wyspy Kanaryjskie zajęły drugie miejsce w Europie pod względem liczby rezerwacji mieszkań wakacyjnych w ostatnim kwartale 2024 roku.
Archipelag odnotował w 2024 roku aż 7,6 miliona noclegów, co stanowi niemal 5% wszystkich europejskich rezerwacji w tym sektorze. Liczba wynajmów wzrosła trzykrotnie w ciągu ostatnich pięciu lat, co pokazuje skalę boomu turystycznego po pandemii.
Sektor turystyczny ma kluczowe znaczenie dla hiszpańskiej gospodarki, generując ponad 12 proc. PKB i zapewnia zatrudnienie ponad 2,5 miliona osób, co stanowi 11,6 proc. całkowitego zatrudnienia w kraju. Na Wyspach Kanaryjskich prawie 50% osób jest zatrudnionych w szeroko rozumianej branży turystycznej.
Foto: NaKanarach.pl

