WYSPY KANARYJSKIE: Niestabilna pogoda i trudne warunki w oceanie nadal trwają na rajskim archipelagu. Wysoka i silna fala porwała kolejnych turystów. Do Wysp Kanaryjskich zbliża się tym razem gwałtowna burza i szkwał Claudia. Odwołano zajęcia w szkołach i zamknięto dostęp do niektórych szlaków górskich. Sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna, dlatego prezes Stowarzyszenia 1500 km Wybrzeża zaapelował do hotelarzy, aby ci poinformowali swoich gości o zagrożeniu podczas kąpieli morskich i unikali spacerów podczas złej pogody.
Nawet niewielkie opady deszczu zazwyczaj wywołują sensację na tym rajskim archipelagu i stają się one jednym z głównych tematów w lokalnych mediach. Nic dziwnego, bo przy ponad 300 słonecznych dniach w roku deszcz w niektórych rejonach, głównie na turystycznym południu wysp nie pada nawet przez kilka miesięcy. Burze zdarzają się tu jeszcze rzadziej, czasem zaledwie kilka razy roku.
Pomimo obowiązujących od kilku dni ostrzeżeń o wysokich, dochodzących do 4 metrów falach wczasowicze wciąż ryzykują pobyt nad Oceanem Atantyckim. 10 listopada służby ratownicze zostały ponownie wezwane do miejscowości Los Charcones w gminie Yaiza na kanaryjskiej Lanzarote, po tym jak czterech turystów z Francji i hiszpańskiej Katalonii zostało porwanych przez olbrzymią falę. Na szczęście wszystkim czterem udało się samodzielnie wydostać na brzeg, ale niektórzy odnieśli obrażenia ciała.
25-letni mężczyzna i 43-letni mężczyzna zostali przewiezieni karetką do szpitala Doctor José Molina Orosa w Arrecife z umiarkowanymi obrażeniami i siniakami. Inny mężczyzna, w wieku 23 lat, miał tylko niewielkie skaleczenia i otarcia i został przewieziony przez strażaków do centrum zdrowia Playa Blanca. Czwartą osobą była kobieta, która nie odniosła żadnych obrażeń i nie wymagała pomocy medycznej. Strażacy pomogli służbom ratowniczym Wysp Kanaryjskich (SUC), ponieważ skaliste naturalne baseny w Los Charcones są znane z tego, że trudno jest do nich dotrzeć karetkom pogotowia i personelowi medycznemu.
Przypomnijmy: 8 listopada na Teneryfie fale porwały 15 osób, a trzy utonęły na różnych plażach tej największej kanaryjskiej wyspy. Tymczasem media piszą o bohaterze, który uratował trzy osoby porwane przez olbrzymią falę.
- Skoczyłem do morza bez zastanowienia . Zobaczyłem, jak około osiem osób spada z falochronu . To
Pedro López, młody mężczyzna z Teneryfy, który pracuje jako kelner w barze La Fragata w Puerto de la Cruz i stał się bohaterem soboty 8 listopad , mrocznego dnia, którego nie da się łatwo zapomnieć na wybrzeżach Teneryfy.
Prezes stowarzyszenia 1500 km de Costa (1500 km Wybrzeża), Sebastian Quintana, opłakiwał tragiczny miniony weekend na wybrzeżu Teneryfy (3 zabitych i 15 rannych w wyniku uderzeń fal morskich), przypisując ofiary lekkomyślności i przede wszystkim braku informacji dla turystów. Quintana zwrócił uwagę, że znaczna część osób poszkodowanych to cudzoziemcy, którzy nie wiedzą o sile Atlantyku i że hotele nie ostrzegają ich przed alarmami obowiązującymi na archipelagu.
Tymczasem rząd Wysp Kanaryjskich oficjalnie ogłosił pomarańczowy stan alarmowy z powodu spodziewanych gwałtownych opadów deszczu, powodzi i silnych wiatrów na całym archipelagu, obowiązujący od godziny 15, w dniu 12 listopada 2025 r. – zgodnie z informacją Regionalnej Dyrekcji ds. Sytuacji Nadzwyczajnych i na podstawie prognoz Hiszpańskiej Agencji Meteorologicznej (AEMET).
Prognozy wskazują na opady deszczu o natężeniu 20 – 30 mm w ciągu godziny i do 80 – 100 mm w ciągu 12 godzin na Teneryfie i wyspach zachodnich. Na Lanzarote i Fuerteventurze w niektórych obszarach suma opadów może przekroczyć 15 mm na godzinę.
Prezydent Teneryfy Rosa Dávila, gdyż na tej wyspie ma być najgorzej, ogłosiła od 12 listopada alarm pomarańczowy (średni) wraz z ostrzeżeniem o powodziach i niekorzystnymi warunkami pogodowymi spowodowanymi intensywnymi opadami deszczu i silnymi wiatrami. Podkreśliła, że porywy wiatru mogą być szczególnie silne na średnich wysokościach i w wysokich partiach górskich.
Nadal będą trudne warunki w oceanie, a władze ostrzegają przed falami sięgającymi nawet czterech metrów wzdłuż północnego i zachodniego wybrzeża Lanzarote, Teneryfy i Gran Canarii. Służby ratownicze apelują do wszystkich o trzymanie się z dala od naturalnych basenów, falochronów i skalistych wybrzeży, ponieważ duże fale mogą pojawić się nagle i zmyć ludzi do wody.
W oczekiwaniu na burzę dostęp do szlaków turystycznych i Parku Narodowego wulkanu Teide został ograniczony, a lokalne władze zostały poproszone o zamknięcie obszarów przybrzeżnych ze względu na ryzyko wysokich fal i niebezpiecznych warunków na Atlantyku.
Służby ratownicze, w tym straż pożarna, zespoły leśne Brifor i ochrona ludności, zostały wzmocnione, a wszystkie zajęcia na świeżym powietrzu zostały zawieszone od godziny 15:00. Departament Edukacji, Kształcenia Zawodowego, aktywności fizycznej i sportu rządu Wysp Kanaryjskich, zgodnie z zaleceniami Dyrekcji Generalnej ds. Sytuacji Nadzwyczajnych i Ochrony Ludności oraz w celu uniknięcia przemieszczania się ludzi i zapobiegania incydentom w związku z prognozowanymi na najbliższe godziny warunkami pogodowymi na archipelagu, informuje, że zajęcia stacjonarne zostały całkowicie zawieszone i przeszły w tryb zdalny przez cały dzień,13 listopada, na wszystkich wyspach.
- Konieczna jest szczególna ostrożność. Jest to bardzo silna burza, która będzie miała poważny wpływ na naszą wyspę i musimy postępować zgodnie z instrukcjami władz – apeluje Dávila.
Foto: NaKanarach.pl

