HISZPANIA/MAROKO: Kolejny szturm imigrantów na hiszpańską esklawę w rejonie Ceuty. W połowie sierpnia 2026 r. próbowały się tam ponownie dostać tysiące nielegalnych przybyszów z Afryki. Tym razem się nie udało, ale pod koniec lipca do miasta dostało się z sąsiedniego Maroka ok. 60 tys. osób, z czego według szacunków pozostało jeszcze w Hiszpanii ok. 5-15 tys. Tymczasem na Wyspy Kanaryjskie z każdym rokiem przybywa coraz mniej imigrantów z Afryki.
Ceuta i Melillia to hiszpańskie miasta na północy Afryki. Należą do Hiszpanii. W tym pierwszym ok. 78 tys. mieszkańców (90%) ma obywatelstwo hiszpańskie, w tym drugim ok. 75 tys. (ok. 85%) populacji. Podczas szturmu pod koniec lipca 2026 r. do miasta w ciągu jednej doby wdarło się od strony Maroka ok. 60 tys. osób. Większość odesłano do kraju pochodzenia, ale tysiące wciąż koczują na plażach, ulicach, włamują się do domów, a mieszkańcy sami niejednokrotnie muszą bronić swoich nieruchomości poprzez m.in. patrole obywatelskie. Nie pomogły protesty podczas wizyty premiera Hiszpanii Pedro Sancheza w Ceucie, podczas których został ponownie wygwizdany z charakterystycznym okrzykiem „Hijo de puta” (w tłum. sk…ysynu). Mieszkańcy mają już dość obecności imigrantów, nie mogą nawet pójść spokojnie na plaże, a bezpośrednio po szturmie płakali w mediach, że tak jak imigranci zostali bez dostępu do wody i jedzenia, bo pozamykano sklepy i restauracje w obawie przed masowymi rabunkami.
Po pierwszym szturmie na Ceutę i Melillię w marokańskich mediach społecznościowych pojawiły się namowy do masowego przełamania granicy w Ceucie. Jeden z influencerów, który ma 100 tys. obserwatorów zaproponował nawet, że podwiezie wszystkich chętnych autobusem, jeśli zasubskrybują jego kanał. Po obu stronach granicy wzmocniono zabezpieczenia.
W internecie pojawiły się fałszywe informacje, którą wyświetlono aż 1 mln razy o otwarciu przejścia granicznego z Maroka do Hiszpanii, ze względu na odbywające się święto państwowe w tym kraju. W odpowiedzi hiszpańska Gwardia Cywilna ostrzegła „granica z Hiszpanią jest zamknięta i nie zostanie otwarta”. „Zainstalowano nowe bariery bezpieczeństwa. Jeśli je przekroczysz, zostaniesz odesłany. Nie daj się zwieść” – napisała hiszpańska formacja wojskowa na Instagramie, zwracając się do osób rozważających wjazd.
W połowie sierpnia 2026 r. przy granicy z Ceutą marokańskie siły bezpieczeństwa rozlokowały się na drogach. Wokół przejścia granicznego przy tej samej trasie, którą pod koniec lipca przejechały dziesiątki tysięcy migrantów, rozmieszczono policyjne wozy, pojazd opancerzony i dużą liczbę funkcjonariuszy. Ustawiono również blokady drogowe, kontrolując autobusy i taksówki w poszukiwaniu potencjalnych migrantów.
Tymczasem szlak kanaryjski, którym przybywali nielegalni imigranci z Afryki: Maroka, Gambii, Mauretanii, Senegalu i Gwinei Bissau staje się coraz mniej atrakcyjnym kierunkiem niebezpiecznych wypraw. Według szacunków organizacji humanitarnych w ciągu ostatnich kilku lat na tej trasie utonęło ponad 10 tys. osób. W rekordowym 2024 r. na Kanary przypłynęło ponad 46 tys. imigrantów, w 2025 r. – ok. 7500, a w 2026 r. niespełna 5 tys. osób.
Ostatnie masowe szturmy imigrantów to m.in. pokłosie decyzji hiszpańskiego lewicowego premiera Pedro Sancheza, który zamiast ograniczać liczbę nielegalnych imigrantów postanowił – pomimo ostrzeżeń partii opozycyjnych i ekspertów od bezpieczeństwa – zarządzać tym narastającym problemem. Rząd zatwierdził program masowej legalizacji pobytu dla imigrantów i oszacował, że dotyczy to pół miliona osób. Tymczasem w praktyce wnioski o stały pobyt złożyło ponad dwa razy więcej.
Zgodnie z założeniami programu Sáncheza, nieudokumentowani migranci, którzy przebywali w Hiszpanii od co najmniej pięciu miesięcy, mogli ubiegać się o roczne zezwolenie na pobyt czasowy. Warunkiem jest niekaralność oraz złożenie – do 30 czerwca – wniosku o odnawialną wizę pracowniczą. Uzyskane pozwolenie umożliwia im pracę i pobyt wyłącznie na terytorium Hiszpanii, a nie w innych państwach członkowskich. Posiadanie hiszpańskiego pozwolenia na pracę – w kontekście przynależności kraju do strefy Schengen – daje jednak możliwość podróżowania do innych państw europejskich maksymalnie przez 90 dni w ciągu 180 dni. Nie uprawnia jednak do dłuższego pobytu ani do osiedlenia się.
W ramach nadzwyczajnego programu legalizacji pobytu dla migrantów, uruchomionego przez hiszpański rząd, zarejestrowano łącznie 1 174 968 wniosków – wynika z danych Ministerstwa Migracji. Spośród nich 608 000, czyli 52%, zostało przyjętych do rozpatrzenia i otrzymało tymczasowe zezwolenia na pobyt i pracę. 11 tys. osób otrzymało już pozytywną decyzję – poinformowała Pilar Cancela, Sekretarz Stanu ds. Migracji, na konferencji prasowej. Termin składania wniosków upłynął 30 czerwca, a rząd ma teraz trzy miesiące na rozstrzygnięcie zdecydowanej większości spraw.
Wnioski pochodzą głównie z Ameryki Środkowej i Południowej, stanowiąc 67% z nich, a liderem jest Kolumbia (26% wniosków o legalizację pobytu), Maroko (13,4%), Wenezuela (11,7%) i Peru (8,8%).
Te osoby – po pozytywnym rozpatrzeniu wniosku – zarejestrowano do i tak mocno przeciążonej hiszpańskiej służby zdrowia.
Tymczasem dodatkową zachętą do nielegalnego przekraczania granicy jest wyrok Sądu Najwyższego z 8 lipca 2026 r. który przyznał rację Algierczykowi, kiedy to w 2024 r. przypłynął przez ocean do Ceuty i został automatycznie deportowany. Zgodnie z hiszpańskim prawem, kto przekracza granicę drogą morską na terenie esklaw w Afryce nie może być automatycznie odesłany do kraju, skąd przybył na terytorium Hiszpanii, czyli w Ceucie i Melilli. W tej sytuacji musi przejść trwającą wiele miesięcy procedurę azylową. Dlatego centroprawicowa Partia Ludowa (Partido Popular) złożyła niedawno wniosek o nowelizację ustawy, aby dopisać tam słowa „i drogą morską”.
Foto: Archiwum Salvamento Maritimo

