HISZPANIA/WYSPY KANARYJSKIE: Choć minął ponad rok od wprowadzenia nowych i zarazem zaostrzonych przepisów dotyczących zajmowania – a mówiąc wprost – czasem włamywania się do nieruchomości przez dzikich lokatorów tzw. okupas w Hiszpanii to wciąż – chociaż znacznie rzadziej niż wcześniej – zdarzają się takie sytuacje. Często dzieje się to w atrakcyjnych lokalizacjach, chętnie odwiedzanych także przez turystów. Przekonał się o tym m.in. jeden z Polaków, który kupił dom na największej kanaryjskiej wyspie. Ale z tym problemem samodzielnie i skutecznie poradziła sobie jedna z seniorek, która stała się bohaterką i symbolem walki z nielegalnymi mieszkańcami, którzy zajęli jej dom.
Choć w wielu krajach Europy np. Włochy, Francja, Wielka Brytania, Niemcy i Holandii zjawisko zajmowania opuszczonych nieruchomości było powszechne od dawna, to jednak tylko Hiszpania jako jedyna na świecie była przedstawiana jako kraj, w którym nie można tak szybko odzyskać własnego mieszkania. Zjawisko z hiszp. ocupas” w tym iberyjskim kraju miało charakter powszechnego procederu, w którym dzicy lokatorzy wykorzystują luki w prawie mieszkaniowym. Decyzje podjęte na początku 2026 r. w Madrycie, a następnie stanowisko przyjęte w Brukseli o nienaruszalności własności prywatnej, pokazują wyraźną zmianę kierunku. W Hiszpanii ruch okupas, pomimo zaostrzenia prawa w 2025 roku, które miało bardziej chronić właścicieli mieszkań nadal istnieje, choć już na mniejszą skalę niż wcześniej. Wówczas wprowadzono przepis, że to właściciel może złożyć skargę, a sędzia ma obowiązek wyznaczyć rozprawę w ciągu dwóch tygodni. Jeśli osoba zajmująca lokal nie posiada np. umowy najmu, sędzia może wydać natychmiastowy nakaz eksmisji. Na wyrok nie trzeba czekać dłużej niż kilka dni, a nie jak wcześniej nawet od 9 do 23 miesięcy. Wcześniej nielegalni często włamywali się pod nieobecność właścicieli, a po upływie 48 godzin zostawali tam legalnie, do czasu wydania wyroku eksmisyjnego. Okazuje się, że okupas nie szukają tylko pustych domów, lecz wchodzą do już zamieszkałych. Hiszpańska prawicowa partia VOX proponuje kolejne zaostrzenie przepisów o tzw. squattingu oraz w takich sytuacjach natychmiastową deportację osób innych narodowości do swoich krajów.
W sierpniu 2026 r. w miejscowości Valle San Lorenzo, leżącej w znanej turystycznej gminie Arona na południu Teneryfy policja zatrzymała dwóch mężczyzn, gdy przyłapano ich na próbie włamania i nielegalnego zajęcia pustych mieszkań przy użyciu młotka i dłuta, uszkadzając metalową ramę drzwi i cylinder zamka. Zgłoszenie w tej sprawie wpłynęło do Centrum Koordynacji Sytuacji Kryzysowych 112 (CECOES) od zaniepokojonych sąsiadów, którzy zauważyli podejrzane zachowanie na posesji przy Calle Llano Mora.
W sierpniu 2026 r. także mieszkańcy Santa Cruz de La Palma zgłaszali przypadki prób zajęcia ich domów, do których doszło w ostatnich tygodniach. Domagają się zwiększenia nadzoru w tej okolicy. ZOBACZ VIDEO:
Z kolei pod koniec czerwca 2026 r. trzech Marokańczyków włamało się w Palmie na Majorce, co odkryli właściciele, gdy zorientowali się, że zamek w drzwiach został zmieniony. Także na tej samej wyspie w Llucmajor w czerwcu 2026 r. kilku dzikich lokatorów pobiło właściciela nieruchomości, który chciał ich wyrzucić z domu i zrabowali mu 3500 euro (ok. 15 tys. zł).
Tymczasem bohaterką hiszpańskich mediów stała się 74-letnia mieszkanka Barcelony. W 2026 r., po kilku miesiącach pobytu u rodziny, po powrocie do swojego domu zauważyła, że w jej lokalu mieszka nielegalnie grupa osób. Nie czekając na sądową eksmisję starsza kobieta sama wymierzyła sprawiedliwość. Przez otwarte okno wrzuciła znaleziony w pobliskich krzakach plaster miodu, a dzicy lokatorzy w popłochu na widok chmary owadów szybko uciekli, zostawiając otwarte drzwi. Dzięki temu właścicielka mogła szybko wrócić do swojego domu.
Z kolei w 2026 roku mieszkańcy znanego kurortu Costa Teguise wyrazili zaniepokojenie w związku z nowym zgłoszonym przypadkiem okupacji opuszczonego budynku w pobliżu kompleksu Playa Roca, który jest jednym z głównych ośrodków turystycznych na wschodnim wybrzeżu Lanzarote. Według lokalnych skarg, kilka osób rzekomo wprowadziło się do opuszczonych lokali komercyjnych znajdujących się w pustym budynku, co wywołało obawy o bezpieczeństwo, higienę i rosnącą liczbę zaniedbanych budynków zajmowanych w okolicy.
Natomiast Polak, który jakiś czas temu zainwestował w mieszkanie na Wyspach Kanaryjskich, podczas remontu odkrył, że lokum zajęła już rodzina z dzieckiem w ramach ruchu okupas – pisał wiosną 2026 r. „Forbes”.
- Nawet zmienili zamki. Oblał mnie zimny pot – komentuje pracownik IT.
Do mieszkania o powierzchni 95 metrów kwadratowych na Teneryfie, za które Polak zapłacił 95 tys. euro (ok. 400 tys. zł), podczas jego nieobecności wprowadziła się para z dzieckiem i mieszkała tam przez tydzień. Zawiadomił go o tym fachowiec od remontu. Od kolegi, który posiada lokal w Barcelonie, dowiedział się, ze wszystko się da rozwiązać, o ile nie jest to para z dzieckiem. Oni po tych 48 godzinach są nie do ruszenia” – cytuje „Forbes”. Szczęście w nieszczęściu, że posiadał również czujnych sąsiadów. Gdy tylko zauważyli oni otwarte okno, powiadomili policję, która usunęła okupas. Ale wraz z rodziną, zniknęły także narzędzia i materiały budowlane o wartości około 2 tys. euro (ok. 8,5 tys. zł).
https://www.forbes.pl/inwestowanie/nieruchomosci-w-hiszpanii-wkrotce-zajeli-je-ocupas/hwsd6l5
Tymczasem w turystycznym kurorcie Adeje na południu Teneryfy w rozmowie z Canarian Weekly Nico, mieszkaniec tej gminy przedstawił swoją wersję wydarzeń, gdy osoby, które wynajęły ten dom od właściciela urządziły tam nielegalną plantację konopi indyjskich. W marcu 2026 r. policja zrobiła tam nalot.

- Nazywam się Nico Pili i jestem właścicielem pięknej finki, gdzie był policyjny nalot na plantację konopi. To dom zbudowany z oszczędności całego życia, przekształcony przez lata poświęceń w ekologiczny, całkowicie niezależny od sieci dom zasilany panelami słonecznymi, który teraz znalazł się w centrum dramatycznej sytuacji – mówi Canarian Weekly.
Wszystko zaczęło się w listopadzie 2025 roku, kiedy Nico, który obecnie mieszka za granicą, postanowił tymczasowo wynająć nieruchomość za pośrednictwem osoby trzeciej, którą uważano za „dobrą lokalną rodzinę”. Pierwsze podejrzenia pojawiły się w lutym 2026 roku, podczas wizyty kontrolnej. Zastał on opustoszały widok: zarośnięty ogród, śmieci, brud, zniknęły oryginalne meble i sprzęty AGD, w ścianach były dziury, a w konstrukcji wykonanej w całości z drewna odsłonięte przewody elektryczne, co narażało ją na bardzo wysokie ryzyko pożaru.
Natomiast latem 2026 r. rozpoczęła się stopniowa eksmisja najpierw 50 z prawie 200 zamieszkałych tam osób, które zajmowały nielegalnie nieruchomości wokół tzw. Casa de Mr. Leacock na północy Gran Canarii od ponad 15 lat, praktycznie nie płacąc żadnego czynszu.
Następnie nielegalnie zajęte lokale musiało opuścić pod eskortą policji kolejne łącznie 150 osób.
Władze lokalne zaapelowały o pilne wsparcie ze strony władz regionalnych i krajowych, ostrzegając, że sytuacja przekracza możliwości lokalnego samorządu. Władze miasta Guía informują, że sprawa dotyczy osób i rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji, w tym dzieci, i wymaga skoordynowanych działań obejmujących opiekę społeczną, bezpieczeństwo publiczne, służbę zdrowia i tymczasowe zakwaterowanie. Obecnie tylko niewielka ich część jest oficjalnie zarejestrowana lub otrzymuje pomoc społeczną.
Nowe przepisy nie obejmują przypadków “inquiocupaciones”, czyli sytuacji, gdy właściciel dobrowolnie przekazał klucze do domu, a najemca przestaje płacić czynsz. Wówczas lokator może pozostać w mieszkaniu do czasu wyroku eksmisyjnego. Podobnie jest też w Polsce. Wyłączone są również z ustawy sytuacje, w których osoby zajmujące nieruchomość znajdują się w trudnej sytuacji życiowej.
Terminem “okupas” określa się w Hiszpanii osoby, które nielegalnie zajmują niezamieszkałe lub opuszczone nieruchomości. Zjawisko to nasiliło się po ogólnoświatowym kryzysie finansowym z 2008 roku, gdy tysiące Hiszpanów straciło domy na skutek niespłaconych kredytów hipotecznych. Wówczas wprowadzono w Hiszpanii przepisy, które miały chronić przed wyrzucaniem ludzi na bruk. Jednak z czasem takie absurdalne prawo zaczęły wykorzystywać zorganizowane grupy przestępcze, które wyszukiwały, włamywały się i zajmowały domy. Okupas mieli też swoich prawników. A na potwierdzenie „legalnego” pobytu powyżej 48 godzin np. zamawiali jedzenie na ten nowy adres, aby udowodnić policji, ze przebywają w nieruchomości powyżej 48 godzin, czyli zgodnie z ówczesnym prawem mogły przebywać w nieruchomości aż do czasu zakończenia sprawy w sądzie. Niestety w mieszkaniach dotychczas coraz częściej żyły osoby, które stać na wynajem, ale z bezczelności i cwaniactwa wybierały taką formę zamieszkania na cudzy koszt.
Według ostatnich dostępnych danych hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z 2024 roku odnotowano 16426 (na 25 mln nieruchomości w całej Hiszpanii) przypadków nielegalnego zajmowania nieruchomości, co oznacza wzrost o 7,4% względem roku poprzedniego. Jest to trzeci najwyższy wynik od początku prowadzenia statystyk w 2010 roku, kiedy to zgłoszono około 2000 takich przypadków. Liczba zgłoszeń o nielegalnym zajęciu nieruchomości na Wyspach Kanaryjskich spadła o 10,1% w 2025 roku, a policja odnotowała w całym kraju 14 875 incydentów. Na Kanarach było 596 takich przypadków. Statystyki obejmują dwa rodzaje przestępstw: osoby wprowadzające się do pustych nieruchomości bez pozwolenia oraz poważniejsze przestępstwo nielegalnego wtargnięcia do czyjegoś domu. Większość przypadków dotyczy pustych domów, a nie nieruchomości, w których mieszkają ludzie.
Ze statystyk wynika, że w popularnych także wśród Polaków regionach Andaluzji (Sewilla, Grenada) i Walencji (Alicante), gdzie znajduje się turystyczny obszar z pięknymi plażami Costa del Sol i Costa Blanca, liczba interwencji policji związanych z okupacją jest niemal 2 lub 3-krotnie mniejsza niż w Katalonii (rejon Barcelony).
Według statystyk 80% nielegalnie zajmowanych nieruchomości należy do banków i funduszy inwestycyjnych, które często przez długi czas stoją puste, a tylko 20% do prywatnych właścicieli. Według analiz nowe nieruchomości są zdecydowanie mniej narażone na ryzyko okupacji, gdyż posiadają nowoczesne systemy zabezpieczeń i alarmy bezpośrednio połączone z policją, są zlokalizowane na strzeżonych osiedlach. Dzicy lokatorzy najczęściej wybierali nieruchomości starsze, opuszczone i niezabezpieczone.
Przypomnijmy: Od 3 kwietnia 2025 roku, przy sprzeciwie PSOE – posłów socjalistycznej partii rządzącej w Hiszpanii, weszła w życie ustawa Ley Orgánica 1/2025, potocznie nazywana “ley antiocupas” (prawo antyokupas). Najważniejsze zmiany to skrócenie czasu rozpatrywania spraw dotyczących nielegalnego zajmowania nieruchomości do maksymalnie 15 dni i natychmiastowa eksmisja po wyroku (wcześniej sądy wydawały nakazy w terminie od 4-23 miesięcy). Dodatkowo służby porządkowe mogą już interweniować bezpośrednio po zgłoszeniu nielegalnego zajęcia. W określonych przypadkach eksmisja możliwa jest także bez nakazu sądowego. Sędzia może także zezwolić na natychmiastowe opuszczenie nieruchomości jako środek zapobiegawczy, nawet przed rozprawą, na wniosek właściciela. Dodatkowo za wszystkie szkody wyrządzone na terenie nielegalnie zajmowanej nieruchomości musi zapłacić dziki lokator. Nowe przepisy dotyczą zarówno zwykłych domów, jak i drugich czy trzecich, takich jak dom wiejski, z którego korzysta się tylko w weekendy albo przebywa się tymczasowo np. kilka miesięcy w roku, co najczęściej dotyczy obcokrajowców.
Wraz z nowymi hiszpańskimi przepisami wprowadzono też surowsze kary:
- Włamanie i bezprawne zajęcie: Od 6 miesięcy do 2 lat więzienia.
- Zajęcie z użyciem przemocy lub zastraszania: Od 1 roku do 2 lat więzienia (art. 245 § 1 Kodeksu Karnego).
- Dodatkowe konsekwencje: Sprawcy mogą zostać ukarani grzywnami, a surowsze przepisy przewidują nawet do 5 lat więzienia dla osób czerpiących korzyści majątkowe z zajmowania cudzego mienia
Jak przypomina firma DIO Express, która specjalizuje się w odzyskiwaniu nieruchomości zajmowanych niezgodnie z prawem oraz w mediacjach z najemcami przepisy dotyczące squattingu w Hiszpanii uległy w ostatnich miesiącach znaczącym zmianom. Wraz z wejściem w życie dekretu królewskiego 2/2026 z dniem 5 lutego 2026 r., właściciele nieruchomości znaleźli się w sytuacji, w której usprawnienie procedur przyspieszonych eksmisji współistnieje z ochroną grup wrażliwych. Nowe prawo o dzikich lokatorach z 2026 roku definiuje współistnienie przyspieszonych procedur eksmisyjnych i rozszerzonych środków ochrony socjalnej. Najważniejszą zmianą w tym roku jest wejście w życie Dekretu Królewskiego 2/2026, który przedłuża zawieszenie eksmisji dla gospodarstw domowych znajdujących się w trudnej sytuacji do 31 grudnia 2026 roku. To przedłużenie zmusza właścicieli nieruchomości do konfrontacji ze scenariuszem, w którym szybkość postępowania sądowego współistnieje z ochroną administracyjną niektórych grup.
Celem tego ustawodawstwa jest rozróżnienie przestępczości zorganizowanej od sytuacji skrajnej potrzeby. Podczas gdy system wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych jest bardziej stanowczy w walce z bezprawnym zajmowaniem nieruchomości, sfera cywilna pozostaje uzależniona od raportów służb socjalnych. Dokumenty te mogą opóźnić odzyskanie nieruchomości, jeśli zostanie wykazane, że lokatorzy nie mają innej alternatywy mieszkaniowej.
Jednocześnie Audiencia Provincial de Barcelona, czyli odpowiednik polskiego sądu okręgowego, przyjął przełomowe kryterium. Zgodnie z nim, odłączenie mediów przez właściciela nielegalnie zajętej nieruchomości nie będzie uznawane (jak dotychczas) jako przestępstwo przymusu czy nękanie lokatora. Wpisuje się to w działania, mające na celu zwiększenie ochrony przed „okupas” w Hiszpanii.
W praktyce nowelizacja ustawy o squattingu w 2026 r. wprowadza surowsze wymagania dla firm posiadających wiele nieruchomości, choć dotyczy również małych właścicieli. Obowiązkowe jest teraz określenie, czy nieruchomość jest głównym miejscem zamieszkania, oraz poświadczenie jej narażenia na niebezpieczeństwo przez odpowiednie organy. Proces ten decyduje, czy eksmisja zostanie przeprowadzona w ciągu kilku tygodni, czy też przełożona na przyszły rok.
Foto: Archiwum Policia Local Canaria

