HISZPANIA/WYSPY KANARYJSKIE: Wielu turystów może dziwić widok swobodnie biegających po ulicach dzikich kur, które na stałe wpisały się w koloryt niektórych cieplejszych zakątków i hiszpański klimat, ale te ptaki stały się też jedną z atrakcji i nieoficjalnie uznawane są za „królowe wysp”. Jednak mieszkańcy coraz częściej dostrzegają w tym duży problem, który nie jest rozwiązany od wielu lat.
Na Wyspach Kanaryjskich występuje jedna oficjalnie uznana, tradycyjna i endemiczna rasa kury domowej Campera Canaria (znana również jako Gallina Campera Canaria). Ten gatunek jest podobny do spotykanej w Polsce kury domowej (Gallus gallus domesticus), natomiast Campera Canaria to unikalna rasa, która została wyhodowana lokalnie na tym archipelagu. Kury nie występowały na Kanarach przed hiszpańską kolonizacją w XV wieku. Rasa ukształtowała się na przestrzeni stuleci w wyniku krzyżowania ptaków sprowadzanych z Europy, Azji i Ameryki z racji tego, że Wyspy Kanaryjskie były kluczowym punktem na morskich szlakach handlowych. Na archipelagu organizowane są legalnie walki kogutów, w przeciwieństwie do innych regionów w Hiszpanii, dlatego wielu właścicieli hoduje duże ilości tych ptaków.
Według szacunków na Wyspach Kanaryjskich jest ponad 1 mln kur (głównie nioski), działa tu też prawie 200 profesjonalnych gospodarstw drobiarskich. A w sklepach, ku zaskoczeniu niektórych można spotkać nie tylko jajka tradycyjne, ale także już ugotowane i gotowe do spożycia.
Wiele ptaków uciekło lub zostało porzuconych przez dawnych właścicieli z domowych lub nielegalnych hodowli i teraz często spacerują w pobliżu atrakcji turystycznych i plaż. Jednak nadmiar swobodnie biegających kur stał się poważnym problemem. Jak napisała gazeta Canarias7 mieszkańcy dzielnicy El Salto del Negro w Las Palmas de Gran Canaria od miesięcy narzekają na niekontrolowaną obecność kogutów i kur na ulicach osiedla. Jak relacjonują, hałas generowany przez ptactwo uniemożliwia normalny wypoczynek, zarówno w nocy, jak i w ciągu dnia.
Według mieszkańców pianie kogutów słychać regularnie o każdej porze doby, a zwłaszcza wczesnym rankiem. Skargi dotyczą nie tylko wczesnych godzin porannych, ale również nocy i dnia pracy. Część osób podkreśla, że dźwięki powtarzają się co kilka sekund, co prowadzi do chronicznego zmęczenia i frustracji.
Sytuacja, jak twierdzą sąsiedzi, pogarsza się z powodu dokarmiania kotów wolno żyjących, co pośrednio sprzyja rozmnażaniu się drobiu. Pozostawiana karma jest wykorzystywana również przez kury, co utrudnia ograniczenie ich liczby. Dodatkowo mieszkańcy zwracają uwagę na pojawienie się szczurów, co budzi obawy o warunki sanitarne w okolicy.
Problem ma także wymiar bezpieczeństwa. Ptaki często wchodzą na jezdnię, stwarzając ryzyko nagłych zdarzeń drogowych. Mieszkańcy alarmują, że zwierzęta potrafią niespodziewanie wtargnąć na drogę, co może doprowadzić do wypadku.
Jak relacjonują sąsiedzi, składane skargi i pisma do władz miasta nie przyniosły dotąd konkretnych efektów. Część mieszkańców usłyszała, że podobne problemy występują również w innych dzielnicach stolicy Gran Canarii, a także na sąsiedniej Teneryfie.
ZOBACZ VIDEO:
Tymczasem około 700 kogutów i kur zadomowiło się już pod koniec 2025 r. w parku w Torrevieja w południowo-wschodniej Hiszpanii – poinformował dziennik „El Pais”. Gazeta napisała, że nieznana osoba zostawiła przed dekadą 40 okazów w parku Las Naciones. Dzięki dokarmianiu przez ludzi i dobrym warunkom liczba nielotów zwiększyła się do kilkuset.
Lokalna prasa zauważyła, że stanowią one zagrożenie dla ruchu na drogach, wychodząc niespodziewanie przed samochód lub rower. Mieszkańcy skarżą się również na hałas i nieczystości pozostawione przez kury na chodnikach.
Inni podchodzą do obecności zwierząt z dystansem, a dzieci lubią widok zwierząt – zauwa „El Pais”. Turyści odwiedzający Torrevieję postrzegają je jako lokalną atrakcję, robiąc im zdjęcia.
Firma, która miała je stamtąd usunąć kury, odstąpiła od umowy z ratuszem. Zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt ptaki muszą być złapane i przetransportowane żywe do specjalnego ośrodka. Według firmy nie może ona znaleźć odpowiedniego miejsca, dokąd mogłaby zabrać zwierzęta.
Tymczasem w języku hiszpańskim słowo pollo (kurczak/kogucik) jest często mylone przez obcokrajowców z innym podobnym słowem. „Pollo” można spotkać w różnych daniach w restauracjach. Ale użycie podobnego słowa „polla” w wielu regionach Hiszpanii uważane jest za wulgaryzm, gdyż oznacza męski narząd płciowy.
Foto: Screen z video NaKanarach.pl

